***
Dziękuję Ci Panie
za ten piękny świat,
na którym panuje harmonia i ład.
Za wszelkie stworzenia
i kwiaty, i drzewa,
za wioski i miasta,
w których człowiek wzrasta.
Bez Ciebie na świecie
nie było by raju,
czujemy się przeto
jak w oliwnym gaju.
***
Świat przedstawia nam przyrodę
Środowisko, czystą wodę.
Różne ssaki, ptaki, gady
Pasożyty i owady.
Uczy nas jak pielęgnować.
Jak się troszczyć i zachować
By stworzenia na tej Ziemi
Człowiek mógł nazywać swymi.
Liście drzew dadzą, schronienie
Pszczoły nektar, las wytchnienie.
Woda nas ochłodzi latem,
Opiekujmy się tym światem!
Za opiekę i za troskę
Podziękuje nam przyroda
Czystą wodą, pięknym kwiatem.
Śpiewem ptaków, czystym światem.
Wieczór grudniowy
Jest wieczór grudniowy,
Długi i zimowy.
Białe płatki z nieba lecą
W świetle lampy
Srebrne świecą.
Lecą duże, lecą małe,
To nie ważne, są wspaniałe.
Wiatr je niesie coraz dalej
Usypująć "morskie fale".
Różne kształty i rozmiary
Dla narciarzy raj wspaniały.
Lubią śnieżki również dzieci,
Bo bałwana można lepić.
Ale kiedy słońce wstaje
Z gwiazdek nic nie pozostanie.
Dzieci będą zawiedzione,
Że zabawy już skończone.
Tylko wiatr północny wieje
Przynosząc dzieciom nadzieję,
Że te płatki znów przylecą,
I z większą mocą zaświecą.
Dominik Brzeziński
***
Tracimy wszystko
Ty też to przeżyłeś
Zostajemy sami
Mamy tylko wspomnienia
Dostajemy znów
Kochamy, przyzwyczajamy, trwamy, wyrzucamy
Wracamy, tracimy wszystko
Doświadczenie? Boże igrzysko?
Gdyby nie wracać? Iść coraz prędzej?
Wpadniemy w zachłanności ręce.
Biec w swoje miejsce, z radością, bez cierpień?
Zwariujemy, egoizm nas przejdzie.
Albo stać i patrzeć bez ruchu?
Zamarzniemy, będziemy kamieniem.
Jest wyjście z labiryntu? Istnieje nic Ariadny?
Tak, iść powoli, spokojnie, rozważnie
Cierpienie - nauką a szczęście nie zgaśnie
***
Inaczej umrzeć
Inaczej się narodzić
Odmiennie żyć
widzieć
czuć
wierzyć
myśleć
Inaczej kłamać
Inaczej prawdzie ufać
Odmiennie mówić
śmiać się
płakać
żeglować
walczyć
Tak samo być
Na tej samej planecie
kontynencie
kraju
mieście
Tak samo iść
do Światła
w radości
w jedności
i w pięknie
Ezsol kl. III A
Autor Ezsol w czerwcu 2009 roku otrzymał wyróżnienie na III Ogólnoregionalnym Przeglądzie Twórczości Literackiej Młodzieży Ponadgimnazjalnej. Gratulujemy !!!
***ZROZUMIENIE***
Przed oczyma miał obraz…
Czy go kiedyś widział?
Oczy miał otwarte- nakaz…?
Darem Boga jego! Wciąż myślał
Kto jego autorem?
Zamknął oczy, patrzył
Ad majorem…
Coś w niczym… to ból czuł
Dzień był mu otchłanią.
Czy ją ujrzał?
Czy poszedł tam za nią?
Nikt nie wie… co przyczyną tego.
Wszystko miał, nic nie znaczył
Takie życie jego.
Znał ją dobrze od upadku
Może aż do wzlotu.
Trwa tak wciąż w obawie…
Żyje ale kiedyś umrze
Lat przeminie chwila
Słucha…
Nic już cisza.
ZROZUMIAŁ
***Jak***
Jak lepiej jest dla Ciebie ???
Mieć Cię w swym sercu,
Czy szukać na niebie?
Czy być przy Tobie?
Czy być dla Ciebie…?
Pytam teraz właśnie siebie.
Z Tobą? Dla Ciebie?
Trudno mi samemu.
Lecz z Tobą lepiej.
Kocham Cię lecz czemu…?
Czemu Twe serce chłodne jak lód…
Melodią nocy sen mój maluje
Wciąż błagam o cud
Miłość zaskakuje…
Tomasz Benedykt kl. IV F
Powyższe wiersze pochodzą z tomiku, który autor Tomasz Benedykt zatytułował „Parabole” i opatrzył mottem: „(…)Jak sztuka w teatrze, tak życie, nieważne jak długo trwa, ważne jak jest zagrane”.
*********
Chciałem napisać elegię
ale jakoś mi nie smętno
bo jest mi jakoś
żeby napisać komedię
musiałbym się cieszyć
ale jest mi jakoś
żeby napisać o sobie
musiałbym być jakiś
Elegia
nie umniejszając K. K. Baczyńskiemu
oddzielili cię, syneczku, od piersi matki
bo co za chłop, co ssie jeszcze mleko
dlatego zgubiłeś smoczek i dostałeś żonę
sam też miałeś prawo ją wybrać
sny, co jak motyl drżą, miałeś rzadko
bo wstawałeś rano, żeby dać sobie szansę
ale nowe życie nie tu się zaczyna
zauważyłeś to, gdy inni odchodzili
zanim padłeś, kupiłeś dom w bogatej dzielnicy
posłałeś dzieci daleko i dlatego rzadko cię odwiedzają
zmarła ona – kochałeś ją?
gdzieś się zgubiłeś
Stwarzasz mnie
1.
To nic, że mnie nie ma
Przecież i tak bym nic nie zobaczył
Ale przyszedłeś, Panie
I wlałeś mi oczy w głowę
A uczyniłeś mi je z tego
co nie jest na Twój obraz
2.
To nic, mnie nie ma
Przecież i tak bym nie czuł
Ale się pojawiłeś
Włożyłeś serce w środek
I zrobiłeś je niezbędnym
3.
To nic, że mnie nie ma
Przecież i tak bym nie chodził
Ale jesteś
I stawiasz mnie na nogach
Przeciw mnie zbuntowanemu
4.
Więc patrzę, czuję
i idę, gdzie mnie niosą nogi
I nie wiem
czy Ci dziękować
Takim ci rycerz
Cisza jak piorun z jasnego nieba
uczyniła mnie rycerzem
w zbroi ze skóry i włosów
z ostrymi jak miecz słowami
na konia codzienności
staję w obronie
walczę
tylko nie wiem, o co
Takim ci rycerz II
Oblizałem rdzę z miecza. Nieużywany.
Otępiały język przeciąłby jedynie
kolejny łyk herbaty
włożyłem już swój roboczy uniform
spodnie na szelkach
i bluzę z napisem – IDIOTA. Możliwe
nie walczę...
teraz muszę się usmarować
bo mam co nieco do naprawienia
teraz wiem, co
Takim ci rycerz III
I
Słońce chowa się za mną
bo ponoć jestem wielki
Każda kropla jego złotej krwi
spływa po ostrzu trawy
która tnie gwiazdę
serce mam wielkie
ale tak naprawdę
jestem karłem
ukryty
jakbym chciał
być niewidzialny
II
Umiem już
stawać w obronie
ale nikt nie prosi
o pomoc
widocznie mają
swoje własne
walki
III
rycerz musi
przestać
być rycerzem?
Credo
Wpierw wierzyć, że jutro wstanie
nowy dzień
jednym krokiem stąd do zachwytu
jest otwarcie oczu
Dać wiarę w to, że nie utonie nic
co ma prawo wiszenia
najgorsze upadki zdarzają się
nie w tej sferze
Tomasz Rak
Świt
Jest późno już
Lecz spać nie mogę
Na próżno oczekuję świtu
gdy trwać chcę tu
gdy to się skończy
mnie tu nie będzie
błędne koło się zatrzyma
a stu świętych przyjmie mnie
Zmęczenie
Zmęczony jestem
Nie wiem co zrobię
Każdy mój krok
Jest powolny
Śpię całe dnie
I szukam natchnienia
Lecz kiedy nadejdzie
Tego nikt nie wie
Czy mogę tak żyć
Bez celu
Bez radości
Nie wiem może
NIE
A może jednak tak
Czy życie me skończy
Kiedyś się?
Jedyne pytanie na które
Nie chce znać odpowiedzi
Czas
Każdą sekundę
Traktuję jak
Ostatnią
Staram się
Wydobyć jak najwięcej
Emocji
Lecz więcej wyzwalam
Tych złych
Niż dobrych
Nie wiem co mogę jeszcze
Powiedzieć
Lecz zaraz zasnę
Ale czy obudzę się?
Domagała Oskar klasa II E
Me Amor fati
Jest późno piszę…
Czy zrozumiem sens tego natchnienia…?
Tyle myśli ale inny sens wynika;
Ten sam dzień, kolejny wpis do pamiętnika.
Piszę, choć może to niejasne bo nieprawdziwe prostotą słów daremnych…
Ciszą, która lękiem nasycona umiera kiedy chcę powiedzieć… jak językiem niemych,
Usta moje bledną, oczy krwią jakby zalane jawią się płomieniem nicości.
Nie poemat, Nie pieśń, Nie wiersz o miłości…
Lecz List do Ciebie.
Jest późno piszę…
A myśli z głowy uciekają…
Na bieli kartki pełna uczuć pustka.
Gdzie w tym sens. W tym sens, że nie ma sensu.
W mym sercu…
W nim Byłaś, w nim Będziesz, w nim na zawsze Zostaniesz.
Mimo wszystko już wiesz…
Jest późno piszę…
Może nie wszystko zrozumiesz.
Weszłaś w moje życie i wyjść z niego nie umiesz;
Może ja Cię zapomnieć nie potrafię, lecz to nie o tym rysunek…
Chciałbym wiedzieć… pamiętam ten jeden jedyny nasz pocałunek,
Powiedz mi czy miłości czy przyjaźni miał wtedy kierunek?
Cóż jest późno piszę…
Tomasz Benedykt kl. IV F
zse@zse-kielce.edu.pl
25-317 Kielce, Al. Tysiąclecia PP 20, tel. 041 3680569